01.08.2004 :: 12:18 | Link | Komentuj (2)
"NOTA POWESELNA"
oglonie to nie lubie takich imprez...spendy rodzinne...wszystkie ciocie:ales ty wyrosla/schudla/wyladniala/nie poznalabym cie na ulicy/wersja do wyboru...kazda cie cmoka..bleeeeee...i takie tam...kazdy chyba zna to z autopsji...to slowem wstepu...ale "muszem" przyznac ze zgroza ze bylo fajnie...popilo "siem" z kuzynowstewm,swiadkiem mmmmmmmmmm :,pojadlo dobrego jedzonka,potanczylo z wojami :P (hym...nie wiem czy to moge zaliczyc do przyjemnosci?!),ale z "best men"(tlum.dla tych ktorym nie bylo pisane zostac poliglota best men z ang swiadek) owszem owszem :]:]...zabawa do bialego (i zimnego rana)i pospiewac sobie mozna wiejskie piesnki bez dziwnych spojrzen :P.
Tatus obiecal mi ze jak przekabace dla siebie swiadka to dostane 2 pierto w chalupie...no i je mam...:P lol...mam slodka ochote rozpisac siem troszki wiecej na jego temat( nie pietra),facet jest przeinteligentny (pan doktor w koncu...ale nie jest spaczony...po tych studiach ma ...duze mozliwosci w piciu...:P),posiada rowniez dar do zjednywania sobie ludzi,jest otwarty,sympatyczny,nie trakutuje mnie z gory (roznica w wiosenkach =11) i zajeeeebiscie sie usmiecha no i duzzzzzzzze czarne slipka ma...aaaaaaaa zapomnilabym i bardzo nie lubi glupich kobiet...moglabym tak dlugo...ale to sie robi takie slodkie...a to nie ma byc blog slodkiej pp pif paf (pp=pusta panna,pif=plastic is fantastic,paf=pusta anorektyczka fanatyczka)tylko moj :P,ma na celu uwydatnienie mojego charakteru i stworzenia prawdziwego wyobrazenia o mojej osobie...no ale on jest taki slodki -ZBIT!!!cos jeszcze o weselu??hym...w sumie to jush all...muszem jeszcze pamietac coby wyniesc cos szklanego...w litrowej buteleczce...obiecanki macanki a glupiemu radosc...ale no jak??z kumpelami siem nie popije??:]...
01.08.2004 :: 12:26 | Link | Komentuj (3)
i zapomnialabym...dostalam dzioba od swiadka...:]:]:]

Fisz
01.08.2004 :: 12:47 | Link | Komentuj (3)
i jeszcze jedno...zlapalam welon...LOL LOL LOL LOL LOL LOL LOL (ale swiadek muche):P:P:P
01.08.2004 :: 13:34 | Link | Komentuj (0)
a teraz czas na replay...:]
02.08.2004 :: 00:12 | Link | Komentuj (0)
o poprawinach napisz jak troszku pospie....
02.08.2004 :: 12:28 | Link | Komentuj (2)
czas do roboty...co moge powiedziec o poprawinach...hym...ze bawilam siem rownie dobrze i moze nawet lepiej bo wiecej z panem S,a mniej pijac...ja chce takiego chlopa jak on!!!w sumie to zapomnilam wspomniec o pewnje grze,w ktora gralismy na weselu...polegala na tym aby powidziec kazdemu komplemnt (po co jak i dlaczego do oceny wlasnej)w kazdym badz razie,uslyszalam od brata,ze choc czasm wydaju mu siem glupiutka i tak bardzo mnie kocha...(hym...rzadko jest mi dane cos takiego uslyszec...)i od pana S ze mam zdolnosc zjednywania/przekonwyania do siebie ludzi i moglabym tak z kazdym jakbym tylko chciala (milo,milo)...potem jush nie w grze ale od swiadkowej ze jestem cholernie inteligentna...(lol jak to milo siem dowartosciowac...)w sumie to uslyszalam pare niezbyt milych rzeczy,ale to nie chodzi o to zeby siem w nich rozpamietywac (po ki chuj rozpamietywac sie w slowach pijanego w sztok dziadka...),ale jednakze wnoiski zostana z nich wyciagniete...pan S obiecal mi,ze zaprosi mnie na grila za tydzien(zebym z nimi pospiewala) ale co z tego bedzie to obaczym...bylabym zajebiscie szczesliwa...lol.Rok temu na cywilnym postanowilam ze na prawdziwnym wesleu pojde sobie na papieroska z S i tak tesh sie stalo...(kurde to chyba byl jeden z powodow dla kltorych zaczelam kusiu pek pek...)moglabym o tym czlowieku pisac i pisac...no ale nie wypada mi...w sumie to i tak wiedzialam ze ta nota nie bedzie do konca o poprawinach bo bedzie w niej full dygresji,ale nic...niech sobie plynie...wiec zmiana tematu spotykam siem dzis z kumpela,by sluzyc je radmi...pobawic sie w psychologa...zaczyna mi odpowiadac ta rola...w sumie jush paru osobom udalo mi siem pomoc...cieszy mnie to...zobczymy czy dzis dam rade bo zwierzaczek jest bardzo specyficzna osobka i ma bardzo specyficzne problemy i za to ja lubie...bo dziolpa jest soba...a dlugo siem nie widzialysmy,wiec bedzie gadane...oki koncze jush ta note...
04.08.2004 :: 11:35 | Link | Komentuj (2)
nota za 3.08.04'co by nie bylo ze siem opierda..m
wiec (nie zaczynaj zdania od wiec jak to polonisci mawiaja,ale moj blog nie podlega ich prawom "wiec"!! sory panie Miodek {w ramach szacunku dostanie pan wielka litere}:P)byl to dzien wizytowy...pierwsza byla panna aga,ktora wpadla na fotki z wesela...zas jakies 20 min po niej panny magdy wpadly w tym samym celu...potem poszlysmy sobie na dwor jedna z magd zmienila kierunek i poszla do domu...spac...eee tzn odpoczywac...a my dalej ku naszej laweczce,wypalic pare(nascie)papieroskow i posluchac odglosow z korony (dla nieuswiadomionych to stadion 2-ligowej druzyny pilkarskiej)nio a potem do knajpki do 2 anek na pifko ...jednej z ań po 2 piffkach wlaczyla siem szczerosc...jakze to kocham,gdy po alkoholu ludzie zachowuja siem tak jakbys lustra w domu nie mial...(ja mam w domu zwierciadlo...kurde serio no!!!)i oni sami tesh nie mieli...zbytnia szczerosc...nie lubie tego...wpychanie mi na sile "moich"kompleksow no sorry winetu...mialam ochote zjebac...ale dalam sobie luzzzz...nie potrzebuje sie klocic...podobno liczba wrogow swiadczy o wielkosci czlowieka...ja nie chce ich miec bo w sumie to samo mowi pewnie takze pewnie i liczba jego zwolennikow...mowiac wprost mocno poirytowala mnie laska...bardzo mi przykro,ze mam od niej mocniejsza psyche...
04.08.2004 :: 12:36 | Link | Komentuj (0)

O.S.T.R
04.08.2004 :: 20:18 | Link | Komentuj (3)
niebo przybralo dziwne barwy...swiat stal sie zolty i zaraz deszcz tak jak w piosence fisza oczysci,obmyje z brudu moje miasto...splyna zewne potoki lez...niebo bedzie krzycec...to rozswietlajac sie to gasnac raz po raz od uderzen pioruna...ludzie pochowaja sie po swoich domach...dzieci beda sie chowac pod stolami...ale czego sie bac??to nasza matka placze...by wyzywic swoje dzieci...dac napis sie spragnionej glebie by ta mogla rodzic obfita plony..i niech pada...choc w czasie deszczu dzieci sie nudza...choc niektore tak jak ja przyklejaja lepki do okine by ogladac podniebne show...przerazony kot szuka towrzystwa ludzi...bo lepiej jest sie bac w grupie...drzewa poklonia sie niebu,uginajac rece pod ciezarem wody,gdy otworzy sie niebo...w takich momentach marzy mi sie gorska chata w niej palacy sie kominek w reku kubek cieplej herbaty z fusami...i ktos obok...ktos,z ktorym spedze reszte zycia...
...jak ja kocham burze...

04.08.2004 :: 20:50 | Link | Komentuj (4)
wstawilam licznik :]

04.08.2004 :: 23:43 | Link | Komentuj (4)
drodzy panstwo...czytajacy moj blog (jesli wogole tacy sa ...lol...)prosze nie bojta sie kurde i zostawiajcie po sobie jakis slad,ja nie gryze nie zjem was za komentarze...bo czlek siem uczy na konstruktywnej krytece,ale powtarzam konstruktywnej!!!lol...ale ksiega gosci...nie jest jednorazowa do kurde nedzy no...wiec zwracam siem z goraca prosba...dajcie znak zycia..licze na was paskudy wy moje sliczne...
a tak pozatym to skonczylam czytac xiazeczke...namietnik pani manueli gretkowskiej...hym...ma w sobie cos...choc zdecydowanie wole polke...mega streszczenie :o kobitce w ciazy,ale pisana z polotem...wciagajaca...intrygujaca...duzo pikanterii...tak nota bene to jush myslam ze ja strace...dostalam ja na urodzinki od braciszka...zblizal sie namietnie koniec roku...ania znudzona szkola postanowila nie trac swojego cennego czasu siedzac w tym psakudnym budynku i edukowac siem w innycj kierunkach...mowiac wprost wzielam ja ze soba do budy...i oto nastala godzina grozy...jak jush kiedys wspominalam jestm dzieckiem biol-chem'u...no i ania ten teges no na biologii siem wziela za czytanie...a na takim profilu ...no cosh profesorka rozumem nie grzeszy (stara krowa poprostu no co lubi siem wpieprzac w cudze zycie bo swoje ma nudne),pani postrach...zauwazyla moja xiazeczke...no i co moglo byc dalej drogie dzieci??zabrala paskuda...lol...i jeszcze wpisala uwage mi biednej...a ja siem chcialam tylko edukowac...buu i to siem nazywa "sprawiedliwosc szkolna"(swoja droga ladny paradoks...:]i ania musiala zrobic z siebie pokorne ciele...i przeprosic no i odzyskala wlasnosc..."moja wina,moja bardzo wielka winna"...no ale nic...luz...chcialbym walnac z niej jakis cytacik,ale nie mam jej...jest do niej dluga kolejka pozyczajacych...a zapomnialabym...zbluwersilam swoim zachowaniem czesc klasy...potem sie dowiadywalam z 3 reki...jak to moje kolezanczeki nadaja...mogla chociaz nie na biologi...no tak zboczeni naukowcy 10 minut stracili...traumatic dramatic noramlnie...nie chcialam ...sory...normalni ludzie by siem cieszyli...
...jakis niezameldowany temporalny mieszkaniec mojego pokoju atakuje firanke (mam na mysli konika polengo...mam nadzieje ze siem na mnie nie obrazisz panie kubo ze pozyczylam sobie tego...ale max mi siem spodobalo)...fajny je taki zielonutki...a moze by opisac jego anatomie...a moze nie...lepiej nie :]lol...koncze bo konczy mi siem herbatka...

05.08.2004 :: 11:16 | Link | Komentuj (1)
lol jest z tym licznikiem...bo moje wejscia tesh paskuda nalicza...a moich jest pewnie 90% :D,ale nic to...
zastanawialam siem wczoraj czy nie uszkodze waszej psychy kiedy zaczne pisac naprawde osobiste noty,kiedy okaze siem kim jestem i co mysle...jakie mam podejscie do niektorych spraw...hym...mam nadzieje ze nikt sie zbytnio nie zbulwersi..."Bog to jeden wie,jeden Bog to wie"... jak narzaie nie otworze okna duszy tylko to balkonowe by wpuscic radosc-promienie slonca do domu...choc moze uchyle troszke i to drugie,wiec musze sobie znlezc chlopa bo z braku sexu no i czulosci oczywiscie jakies sentymenty mi siem wlaczaja a fuj...lol...
"Raissa" Strachy Na Lachy
Chodź, chodź ze mną do łóżka
Zrobię to byś bać się przestała
Będę całował twoje palce
Będę dotykał twoje nagie ciało
Więc chodź, chodź ze mną do łóżka
Ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
Chodź ze mną do łóżka
Poczujemy się wzajemnie

Raisa, Raisa, Raisa

Chodź, chodź ze mną do łóżka
Nie potrzebujemy się cieszyć po ciemku
Chodź, chodź ze mną do łóżka
Bez ambicji, grzechów, wstydu i lęku
Chodź chodź ze mną do łóżka
Ja będę w tobie, a ty będziesz we mnie
Najważniejsze jest to, że jesteś
Gdy możemy poczuć się wzajemnie

Raisa, Raisa, Raisa


05.08.2004 :: 12:58 | Link | Komentuj (0)
zal,zal serce placze...panie owsiak jest foch czemu pan przelozyl woodstock?? :(,ja tesh chcialam tam byc,nio ale bratu numeru nie wykrece...lol,ale za rok nie wiem jak,nie wiem z kim ale pojade...chocbym sama miala wsiasc do tego pociagu,wziasc namiot na plecy,nie daruje sobie...musze tam byc...buuuu...kogo nie spotakm to mi opowiada jak bylo ...paskudy jedne,hym a rodzice??beda musieli to przezyc...choc po tym jak zrobilam kolczyk bez ich wiedzy moze byc lol,ale bede jush miec ten prostokatny kawalek plastiku zwany dowodem,prawko...nie ma ch..a na halinke...pojade!!!
zamieszcam link do storny orkiestry...

a ta fotka moze pomoze komus mnie lepiej zrozumiec...:]
05.08.2004 :: 14:25 | Link | Komentuj (4)
reggae,szluga,strachy na lachy z rana jak smietana...ide siem myc :>,:P...
05.08.2004 :: 20:59 | Link | Komentuj (2)
lol...nota mi siem skasowala sprobuje je odtworzyc,lecz ma pamiec jest dobra,ale krotka...hym...no wiec ahhhhhh pamietam...dzien jak codzien,spacerek,szluga, tylko, ze tym razem marsz na azymut las...po drodze spotkanie 3 stopnia (nie no zartuje)z znajomymi z starej klasy i lol...brak tematudo rozmowy i brak checi do tejze...staralam sie usilnie ale efekty byly mizerne,wiec zawinelysmy z czarnym ziomem zagle i dalej w las (czasem mnie tam ciagnie...ahh te wilcze instynkty)...doszlymy do skoczni (a raczej jej szczatek) i patrze i swym slepiom nie wierze bo tam stoi...?? knajpa co ceprowka sie zowie lol,z braku funduszy nowy lokal nie zostal sprawdzony,ale jest czas...(ash nadto),zasiadlysmy na lawce nieopodal,sluchalysmy sobie radia...a tam narkotyki,alkohol,sex i kapiele w blocie-czy tylko takim rozrywkom oddaje sie mlodziez na przystanku woodstock-artykul z kieleckiej gazety...lol...siedzialo siem milo,ale coby nam tylki do lawek nie przyrosly to zmienilysmy miejsce pobytu.propozycja altana z mojej strony wyrazny sprzeciw.nie to jeszcze za wczesnie...wspomnienia...zbyt siweze rany...e niet...i ciagle wlaczony sentyment...mam jush dosc dlatego zwracam siem z uprzejmna prosba jesli ten blog czyta jakis dlugowlosy prosze sie zglosic do mnie na gg.z gory dziekuje (justynko nie zabijaj)...potem jeszcze troszke spacerku i kolejna laweczka,powtorka rytualu no do domku bo lato a mi w rece zimno...
przed chwilka wpadl mi w rece (hym nie wiem czy moge tak napisac,chyba raczej w oczy)za posrednictwem j-thx,artykul bo wampirach i inne o alchemii...aj aj ciekway a walne sobie cytacik
"Mamy, jak zwykle, do wyboru różne rozstrzygnięcia. Zatem pierwsze: zjawiska "naukowo niemożliwe" to wynik złudzeń, błędów bądź świadomych oszustw, czyli pewne rzeczy są w naszym świecie z całą pewnością niemożliwe. Drugi punkt widzenia: wiele "dziwności" jest istotnie wynikiem ignorancji, irracjonalizmu, oszustw itd., ale też należy przyjąć, że niektóre z owych dziwów mogą się okazać wyjaśnialne naukowo, w miarę nowych odkryć i teorii. Trzeci punkt widzenia: zjawiska "magiczne" istnieją, ale należą do innego wymiaru rzeczywistości, nierozpoznawalnego klasycznymi metodami naukowymi, niematerialnego, choć w innym sensie równie realnego, jak ten materialny." i link tesh co mi szkodzi...
http://kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1179175&KAT=241 tylko nie wiem czy bedzie dzialac...powiem tak: otwierajmy nasze zalepione papka z mas mediow umysly...dajmy sie poniesc literaturze i wyobrazni...
05.08.2004 :: 23:37 | Link | Komentuj (6)
z cyklu ogloszenia matrymonialne....
poszukiwany dlugowlosy :inteligenty,z poczuciem humoru,moze miec nalogi no i dobrze by bylo gdyby byl z kielc lub okolic...zglaszac sie prosze poprzez komentarze,wpisy do xiegi,mail lub na gg...
pilne!!!!
07.08.2004 :: 14:18 | Link | Komentuj (0)
opuszczam siem,ale wlasnie nadszedl czas by to nadrobic...wczoraj zrobilam z czarnym ziomem wypad na miasto w poszukiwaniu spodni,ale biedna nic nie znalazla(tak,tak czarny ziom jest kobieta) a w sklepie dopadl mnie taki jeszcze jeden paskudziak (tesh kobieta)no i tak jakos wyszlo ze wyladowalam u niej (tzn u jej babci,ale paskudziak siem niedlugo tam przeprowadza) na wiosce (choc moje osiedla wyglada nie lepiej),choc w sumie podchodzi to pod ck, samochody sa maja tam jeszcze TK nie zas TKI,z poczatku zastanawialam siem ostro cio tam mozna robic...ja nie jestem domatorem jak moj paskudziak,ale zrozumialam dlaczego tak jest,gdy posiedzialam trochu z jej rodzicami i wojem marianem... ciepluchna rodzinna klima...naprawde miluchno (tak nota bene to woj marian byl naszym przewodnikiem na wycieczce szkolenj...fajno bylo nie ma to jak napic sie winiaka z nauczycielka od w.ok'u i pointegrowac sie z klasa patrzac jak niektore panny po baczku {kieliszeczku} dostaja śmergla-smisznie nie zaprawinoe w boju,ale mam jeszcze dwa lata by to zmienic bo beda bidne na studiach medycznych,gdzie albo ma sie total znieczulice albo siem duzio pije,albo ma siem niezwykla zamilowanie do nauki {u niektorych objawia sie to w postaci twix=all in da mix}).popatrzylam sobie trochu na dzikie chlopy i zrobilysmy sobie wycieczke na piaskownie...potem aj aj aj sluchanie czarnych plyt na gramofonie (lady pank,pink floyd,perfect,john travolta z musicalu grease-kocham go...,tsa,anna jantar,urszula,lombard,poprostu all to cio tygryski lubia najbardziej)w pokoiku na podaszu jaki cale zycie chcialam miec...buuu..monochromatyczny telewizor (czarno-bialy) w stylu retreo i rozmowy...o gorszej plci...lovestory i takie tam pierdoly no i ...papierosek wypalony w konspiracji przez malutkie okieneczko...wszystko w boazerii...lol...ja tesh chce taki pokoik...jak narazie chce zmienic kolor swojego na pomaranczke co by siem torszku cieplej w nim zrobilo...ahhh zapomnialabym nie ma to jak to obcego czlowieka zwracac sie przez "e wiesz" lol,ale tak to jest jak ktos ma dobry kontakt z mlodzieza :D...rozgadala sie panna anna i slowa same plynely...zabralam mojemu cipciakowi xiazke -stowarzysznie umarlych poetow...zostalam nakarmiona i pojechalam do chalupy...2 autobusikami,ale okazalo siem ze w soboty o godzinie 13 w kielcach jezdza co 40 minut,wiec zdecydowalam sie przejsc na inny przystanek,kaj wcale nie bylo lepiej, nio to na nastepny ale tam to samo, skad mialam jush blizej nih dalej do domu,ale niet ania sie zaparla ona pojedzie autobusem,autobus za 0,5 h wiec rozsiadlam sie wygodnie na schodach nieopodal i wyciagnelam moja zdobycz (nie jedna pozatym zabrala mojemu misqowi zdjecie jej kuzyna aj aj)xiazeczke i pochlonelam 22 strony,ale dopielam swego i pojechalam pks'em nio i teraz siedze sobie w domku i pisze ta note (choc w trakcie pisania 2 razy wena mi uciekla,ale papierosek zalatwil swoje i udalo mie sie ja szczesliwie skonczyc),ide konsumowac dalej (czytac...)
08.08.2004 :: 22:23 | Link | Komentuj (1)
zastanawiam sie nad poszerzeniem ramki lub dodaniem dodatkowej,ale specjalistka od html'a to ja nie jestm...moze uda mi siem do tego zaciganc brata (nio w koncu pan informatyk)...
musze swtierdzic z niepokojem,ze ostatnio dzieje sie ze mna cos dziwnego...chyba sie starzeje...na dyske mi siem nie chce isc...wodeczki mi sie nie chce...nie odkrecam dziwnych faz..uspokajam sie-lol-siedze sobie w domku z herbatka i czytam ksiazke i mi z tym dobrze,a to wcale nie jest dobrze,to nie jest normalne w okresie dojrzewania,buntu,jestem zrezygnowana...ja chyba naprawde potrzebuje chlopa, z silnym charakterem,sklonnosciami do sportow extremalnych(robienia dziwnych,nietypowych rzeczy), ba jak na razie zyje przeszloscia i bardzo mnie to nerwi,ale chyba pojawil sie ktos taki z kim bym sie pewnie nie nudzila i nie byl by to milczacy zwiazek (ratuj od takich PANIE BOZE),ze wzgledu na szerokie zainteresowania i takie tam bla bla bla ...bo w sumie znudzily mi siem rozrywki typu zbieranie od ludzi na glownym deptaku w ck hajsu na prostaczki(nie pogardzam tym,ale jush nie tego chyba szukam ...choc moze sama nie wiem) nio w kazdym badz razie dochodzac do sedna potrzebuje chlopa bo dostaje smergla...w dodatku postawilam wysokie wymagania...oj wysoko jest poprzeczka...dlogowlosy (polubilam bawienie sie dlugimi wlosami,i ich dotyk opadajacych mi na twarz podczas...tak to jush jest maly perwersik,ale nie moglam siem opanowac i tego nie napisac,fajnie siem wyglada jak ladny chlopczyk i ladna dziewczynka z tym ze to on jest uznawany za kobitke-lol [male tlumacznie -ja mam krociutkie wloski zazwyczaj]ojjjjjjj i ciesze siem maxymalnie ze jak to pisze to mam usmiech na mordce a nie tone sobie w morzu lez...przed chwila zintegrowalam sie z panna ktora takze poszukuje longera...lol...i nasza wspolna kumpela walnela opis :"szukam dwoch longerow dla dwoch kumpeli"milo jak ktos o ciebie dba :D),inteligentny(tak musi mnie rozbrajac swoim rozumkiem...jak ja nie lubie glupich i pustych facetow-tak,tak pustych facetow bo dorodzy panowie wiem ze latwiej przechodzi przez usta pusta panna,ale pustych facetow tesh jest w brod i to mnie przeraza bo gdzie nie spojrze to wlasnie tak owych widze{a wsrod nich jeszcze trafaja sie plotkarze} -gdzie ci mezczyzni prawdziwi tacy,orly,sokoly,herosy ??kaj??no kaj??zescie sie pochowali??wy paskudziaki jedne, z wami zle,ale bez was kurde jeszcze gorzej...nudno kurde...nie jestem feministka...rzadko mi siem takie fazy wlaczaja),z poczusiem humoru (ponurakom precz),smialy (sorry but i don't wanna shy guy i wanna fly guy -sorry diana)etc,etc ...wymagania sa...ale chyba jush nie urosna...i nie dorgie kolezanki to nie jest ideal...jeszcze daleko do idealu bo odpuszcze sie rozpisywanie na temat opiekunczosci i takich tam,same wiecie najlepiej o co chodzi o ksiecia na bialym rumaku,ktory z impetam wkroczy do naszych sypialni z bukietem z 100 roz,kleknie na kolanko i pieknie,nie banalnie powie nam jak to on nas bardzo ubostwia,kocha i wogole,no ale sorry winetu,chcialysmy rownouprawnienie to je mamy i zabilysmy tym po trochu romantyzm w brzdyszej plci,owszem czasem sie jeszcze tacy zdarzaja,ale z tak czesto jak czesto trafia sie 6 w lotka ...lol...ale faceta(tak jak i rodzicow)trzeba sobie wychowac i czasami na mus nauczyc go romantycznych( przez duze r)zachowan-damy rade,bedzie tak jak chcemy o to walczyc bedziemy (i nie tu nie przemawia feminizm -bo nie mowie na ch.j mi facet),kurcze to sa tak proste stworzenia,ale dla nas chyba poprostu za proste i dlatego czasem jest nam ich cieshko pojac...jednakze od kazdej reguly sa odstepstwa,wiec cos sobie upatrze/ylam-kiedys cie znajde,znajde sie,jestem coraz blizej wiem (to taka mala aluzja ku temu co to siem pojawil,trzeba to rozpracowac,zobaczym jaki bedzie obrot spraw,modle sie o pomyslnosc,bo w sumie mnie coraz bardziej ku...ciagnie)oka to na tyle bo sie zaczynam rozmarzac,cio za duzo to nie zdrowo,a jakbym miala dostac kopa to im mniej sie nastawie tym mniej zaboli,choc czasem latwiej jest sie odbic od dna po silniejszym ciosie,silniejszej nauce...
08.08.2004 :: 23:08 | Link | Komentuj (9)
hym...chyba w koncu przydaloby siem tlumaczenie czym wogle jest meskalina,a wiec...Meskalina jest jednym z alkaloidow występujących w rosnącym w Meksyku kaktusie pejotl, który od wielu wieków odgrywał ważną rolę w tradycji religijnej tego kraju. Po raz pierwszy z naukowego punktu widzenia meskaliną zainteresował się młody niemiecki farmakolog, Louis Lewin. Przebywając w Ameryce w 1886 r., zdobył on kilka egzemplarzy kaktusa, z których następnie otrzymał meskalinę. „Żadna inna roślina nie potrafi spowodować tak wspaniałych doznań funkcjonalnych mózgu", pisał. Osoby stosujące narkotyk doświadczały przyjemności wyjątkowego rodzaju. Nawet jeśli sensacje te przybierają formę jedynie omamów zmysłowych lub intensywnych przeżyć wewnętrznych, są one tak wyjątkowe i o tyle lepsze od rzeczywistości, tak niewyobrażalnie wspaniałe..., z łatwością można odgadnąć, dlaczego Indianie w dawnych czasach oddawali tej roślinie boską cześć". Co dziwne, sam Lewin nie miał żadnych wizji po zastosowaniu narkotyku. Był po prostu po nim chory. Inni znani ludzie z ówczesnych czasów mieli więcej szczęścia w swych doświadczeniach. Havelock Ellis, który wypróbował meskaline po przeczytaniu raportów na jej temat w "British Medical Journal", uznał, że wizje po jej spożyciu były zachwycające. Kolory wydawały się niesamowicie nasycone i radosne. Jednocześnie czuł się zdrowy fizycznie i umysłowo pobudzony. Jest potencjalnym psychotoksycznym BST. Jednorazowe dawki 50-200 mg wywołują psychozy trwające 1-2 godzin. Początkowymi objawami są chorobliwe gadulstwo i podwyższona aktywność motoryczna. Następnie pojawiają się bóle i zawroty głowy, potliwość i rozszerzenie źrenic. Większe dawki powodują wystąpienie halucynacji wzrokowych, rzadziej słuchowych. Zatruty wykazuje pełną świadomość. Halucynacje są przyjemne i niezwykle barwne, połączone z utratą poczucia czasu i przestrzeni oraz stanami nadmiernej wesołości. Stan psychozy może trwać 6-24 godzin. Dawki powodujące halucynacje są bliskie śmiertelnym. Śmierć następuje w wyniku paraliżu układu oddechowego. O wiele później, Aldous Huxley uznał ten narkotyk za równie atrakcyjny. W obecnych czasach meskalina jest rzadkim narkotykiem, zarówno pod względem dostępności, jak i zastosowania. Choć osoby stosujące nielegalne narkotyki stosunkowo często o niej mówią, to co oni określają mianem meskaliny, często okazuje się LSD - być może podfałszowane amfetaminą. Wśród substancji halucynogennych skonfiskowanych i przebadanych przez policje, bardzo niewiele z nich zawierało meskalinę.
09.08.2004 :: 13:18 | Link | Komentuj (2)
nie ma to jak rozbudzic sie dobra muza i w chwili desperaji (mysli o zabieraniu starszej papieroska)przypomniec sobie ish siem posiada jeszcze jedna skitrana marlboro 100,z ktorej wykrusyl sie tyton,ale pozostala w wymiarach king size :D
09.08.2004 :: 18:08 | Link | Komentuj (0)
budze sie jush nie tak znowu zupelnym rankiem,przecieram oczy,a za oknem piekna sloneczna pogoda-mysl-rowerek,wiec dzwonie do czarnego zioma z zapytanie czy by moze tak..rowereki i po kasety do wypozyczalni bo brat cudem znalazl karte,odp-hym ten teges nie chce mi sie...nie przejelam sie porazka...sprobowlam pozniej i znoof ponioslam kleske,ale jednym z jej powodow byla pogoda,ktora postanowila pokazac ze zmniany wychodza na lepsze i zmnienila sie diametralnie=burza...zrezygnowalam,i zrobilam cos czego naprawde nie robilam mianowicie poszlam ogladac tv,w ktorej oczywiscie nic mnie nie zainteresowalo,wiec chwycilam sie ostatniej deski ratunku,pozywnienia dla spragnionych milosci i znudzonych wlasnym zyciem kobitek-telenowela brazyliska i co tesh w niej zobaczylam ??wybitnie skomplikowana fabule...a atrakcja odcinka byl slub i zemsta-lol-przemoglam sie i obejrzalam spora czesc,ale gdy doszlam do momentu po slubie gdzie byla scena pocalunku zachcialo mi sie wymiotowaci przelaczylam-chyba wole jush pornole mimo ich wybitnych dialogow...(taka mala dygresja do slubu-braciszek chyba przywiezie dzis od pana fotografa kasete,wiec bede mogla sie troche posmiac).

"Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca
nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące
tylko zimno i pada zimno i pada na to miejsce w środku Europy
gdzie ciągle samochody są kradzione, a waluta to polski złoty
samochody to nie Ruscy kradną tylko robią to właśnie Polacy
policja znajduje jeden na sto, natomiast dużą część owoców pracy
pożera aparat administracyjno-urzędniczy
socjalizm totalitarny zmienił się w koncesyjno-etatystyczny

To dziś jest dzień, ostatni dzień
zarazem pierwszy dzień reszty życia twojego

REF. 4 pokoje, 4 pokoje, pokażę wszystko wam dopóki jeszcze mogę stać
4 pokoje, 4 pokoje, pokażę wszystko wam póki jeszcze prosto stoję"
kazik & bartosiewicz-4 pokoje

09.08.2004 :: 22:57 | Link | Komentuj (1)
poogladalam kasete z wesla jest dobrze-tylko dwa razy z kieliszkiem,ale wniosek tylko jeden mianowicie zaczynam sie oddchudzac,a panu kamerzyscie pieknie dziekuje jak pokazal jak to po pijaku panna anna kieca macha,dziekuje serdecznie i pozdrawiam,ale tak serio to dziekuje pannu za ujecia z oczepin z panem s-thx,chociaz oczywiscie kankana to jush nie ma,i jak dajemy z panem s z rana tysh nie,tego wszystkiego na czym mi w sumie zalezalo-lol...ale mam w to w pamieci (aj aj),a tak nota bene to pan s ma odemnie wpier... i opier... albo w odwrotnje kolejnosci...za tego grilla,nie lubie byc dzieckiem nadzieji (wiem,ze kazda matka kocha sowje dzieci,ale...),nio jush,jush siem uspokajam...
dzis caly dzien w chalupie,jedynie co wyszlam to na balkon na papieroska,co by jutro bylo lepiej...ale na pocieszenie wkleje sobie text...:D
Renata Przemyk "Babę zesłał Bóg"
Babę zesłał Bóg
Raz mu wyszedł taki cud
Babę zesłał Bóg
Coś innego przecież mógł
Żeby dobrze zrobić wam
Żeby dobrze zrobić wam
Babę zesłał Pan
Bóg też chłopem jest
Świadczy o tym jego gest
Bóg też chłopem jest
Tak jak swing i blues i jazz
Żeby z baby ciągle drwić
Żeby z baby ciągle drwić
Trzeba chłopem być
Bóg ci zesłał mnie
Byś miał kogoś w noc i dzień
Bóg ci zesłał mnie
I sie z tego tylko ciesz
Z woli nieba jestem tu
Z woli nieba jestem tu
(wakacje,oboz,gitara,mazury :D)
10.08.2004 :: 14:36 | Link | Komentuj (0)
dzis tak jak wczoraj do 14 ladnie a potem jeden grzmot i deszcze i po ptokach (jak to sie pado),ale szczesliwie udalo mi sie wykorzystac ten czas i pojechalysmy z czarnym ziomem na wycieczke krajoznawcza po naszej 'piknej' okolicy,pojechalysmy na biesag-nie wiedzialam,ze w ck sa takie zadupia i tak blisko mnie,bo w sumie moje osiedle to ch.. wi co to jest suburb czy co??lol,no ale wracajac do tematu rozlozylsmy sie na trawce niedaleko torow i cel podorzy zostal wykonany-papierosek zapalony...plany obgadane (w czwartek chyba bedzie bibka pourodzinowa{pourodzinowa bo od ur. minelo..oj oj i jeszcze wiecej} zarnego zioma,brat zezwolil na zabranie butelczyny winiaka z wesela,wiec bedzie git),podnioslysmy swe metalowe rumaki i dalej w droge,czarny ziom prowadzil,co za momencik wyszlo bo zajechalysmy w takie miejsce gdzie poczulam sie jakw puszczy kanpinowskiej,ale patrze szlak jest no to jade i wyjechalam na jednostke policyjna,moim oczom ukazala sie piekna tabliczka -"zakaz wstepu,teren strezony przez policje",jednakze wszyscy dobrze wiemy po co zakazy,wiec pojechalysmy sobie najspokojniej dalej...jest tam boisko i stoja tanki-czolgi kurde :D.wrocilam do domu zmeczona,ale szczesliwa (czasem lubie sie zmeczyc...)i zaraz bede jesc ekologiczny bob wychodzowany w moim wlasnym przydomowym ogrodku-mowimy tak skrytm bobozercom!!!
10.08.2004 :: 19:43 | Link | Komentuj (1)
wzgledem powrotu pewnej osoboy musialam zdjac moje ogloszenie matrymonialane z gg,cosh kurwa lol poprostu i nawet nie wiem czt ow osobnik nie zdazyl go aby przyuwazyc,nie lubie takich sytuacji.a tak pozatym to wlasnie wrocilam z pola,gralysmy sobie na lace w makao-fajnie bylo,smisznie...ja nie moge no...to sie wpakowlam z tym opisem,ale w sumie ciesze sie ze wrocil (wykorzystam to pewnie niedlugo)...
11.08.2004 :: 00:45 | Link | Komentuj (0)
cytaty dnia:
'magdapodniosla wzrok na jude jak prosiaczek ,ktory ma nadzieje,ze puchatek i tygrysek zabiora go ze soba na wycieczke'
'w jednej chwili ogarnely mnie wyrzuty sumienie na mysl,ze jestem potworna,egoistyczna corka,ktora bardziej obchodzi jej czterotygodniowy zwiazek niz zagrozenie dla trzydziestoletniego malzenstwa jej rodzicow czychajce ze strony kenijskich zigolakow,ktorzy maja ponad poltora metra wzrostu'
'no bridget:nowe gorseciarstwo!mysle lata 70-te,mysle :pas do ponczoh,powiedziala,biorac komplet z czarnej lycry w stylu Seryjnego Mordercy Cyklisty z szortami,fiszbinami i usztywnianym stanikiem'
'moze to prawda co mowia Szczesliwe Mezatki,ze jedyni mezczyzni,jacy zostali bez pary,sa samotni tylko dlatego,ze skladaja sie z jednej wielkiej wady'- 'w pogoni za rozumem-dziennik bridget jones'-helen fielding

11.08.2004 :: 23:57 | Link | Komentuj (1)
ogolnie mowiac dol i sama nie znam dokladnym przyczyn to znaczy moze znam ale nie chce ich do siebie dopuszczac(to chyba bedzie 1 tak naprawde osobista nota)bo sa banalne i sama sie dziwnie ze takie pierdoly tak mocno nagiely mi psyche dzis...to boli...bo zawsze uwazalam ze mam w sobie duzo sily,ale lame sie...dzis sie posypalam,nie chce mi przejsc przez gardlo dlaczego-wiele malych drobnych przyczyn,tesknota(moze jak to napisze to mi uzlzy,gdy odwaze sie przyzanc,ze tesknie za nim,za facetem,brak mi czegos obok siebie...),brak wiary w siebie-czuje sie opuszczona jakby wszyscy o mnie zapomnieli,jakbym nie znaczyla dla nich nic,byla tylko wspomnieniem-mowa tu o obozie,mam wrazenie,ze ci ludzie tak naprawde mnie nie lubili nie wiem czemu...i boli mnie to ze slabiej mi poszla ta integracja-lol-zazdrosc-to wkurwia...sama nie wiem,wiem tyle ze jutro jest dzien i pewnie zapomne o tym,ze dzis bylo tak nie inaczej,ale pewnie te mysli z wieczorm wroca-czysty pesymizm,czuje sie tesh dziwnie z tym ze ktos to czyta...wchodzi tu z bucikiami,ale nic po sobie nie zostawi,a ja nie boje sie krytki...wyciagam z niej wnioski.przez ostatnie pare dni w stosunku do swoich kumpeli zaczelam siezachowywac jak wredna suka,nie wiem why...warcze na nie chuj wi za co i po co,szukam sobie powodow do klotni...i jeszcze jedna glupia sytuacja,ale nie z tego towarzystwa gdy sie chce zyc z wszystkimi w zgodzie,ale zazczyna sie klamstwo z 2 strony i ja by ratowac sytuacje tesh musze klamac -nienawidze tego....klamstwo ma kurewsko krotki nogi,owszem kombinowac bo bez tego jest ciezko gdzies zajsc,ale ja klamac nawet nie bardzo umiem,zaraz to po mnie widac,nawet rodzicom gyd chce gdzies pojsc to wole powiedziec prawde nawet jak ma sie to skonczyc awantura bo jest duza prawdopodobnosc,ze uda mi sie zgode na nich wymusic,ostatnie klamstwo jakie pamietam bylo o paleniu,kiedy to im wkrecilam,ze nie pale,tylko jakis kolo na przystanku obok mnie-to moze sie wydac smieszne ale uwierzyli mi-bo uda mi sie ich przynajmniej na tyle wychowac,ze jesli sa dwie wersje moja i czyjas to moja jest ta prawdziwa,bo inaczej jest krzyk-"komu ty wierzysz?!?"...
pozatym pare paskud obiecalo mi ze beda sie tu pojawiac,ale ich nie widze,paskudziaki wstretne...

UNDER THE BRIDGE / RED HOT CHILI PEPPERS

Sometimes I feel like I don't have a partner
Sometimes I feel like my only friend
Is the city I live in
The city of angels
Lonely as I am
together we cry
12.08.2004 :: 12:10 | Link | Komentuj (3)
hym...w planach zrobienie jeszcze 500 brzuszkow przed wyjsciem,a wyjscie po preparat do wlosow (guma-to moze jest kryptoreklama??) i kolczyk do nosa,niedawno upatrzylam sobie taki ladniutki,mam nadzieje,ze jeszcze bedzie i po silk cuty...potem do wydry na wage-lol,moze w koncu dojdzie do skutku dzis jakas popijawka,bo oczywiscie nasze plany co do dzisiejszego wieczora legly w gruzach z przyczyn od nas niezlalezny-tak zwana sila wyzsza...obaczym jak to bedzie...a i dziekuje martusia i Tobie aga-dziekuje....
12.08.2004 :: 14:32 | Link | Komentuj (3)
haaa i wreszcie mi siem poprawil humor zadzwonil z warszawki brat,nie wiem jaka sila i nie wiem za jakie pieniadze,czy tesh moze sial perswazji gory,ale zgodzil sie zebym do niego przyjechala,tylko nie w weekend bo on z j.(jego dziewczyna)pracuja,wiec padla propzycja o wtorku,kiedy to sie zabiore z tatuskiem,ktory bedzie odwozil mojego 2 brata z zona na lotnisko-lol-jestem happy,wyrwe sie z mojego zadpuia :D jak dobrze wreszcie...kurwa,ale sie ciesze,ale jak nie wypali to sie chyba zajebe ba mam jush naprawde dosc siedzenie w domu,bo czuje jak wakacje mi uciekaja przez palce-a wiec warszawka plonie...


12.08.2004 :: 17:24 | Link | Komentuj (4)
kiedy skonczy sie lato schowam wszystkie sowje smutki w zadlugim czarnym swetrze...
12.08.2004 :: 23:56 | Link | Komentuj (2)
kurcze mam ograniczenia czasowe,wiec nie wiem czy dam rade napisac wszystko co chce,czy zdaze.wiec dzien jak dzien...ziscilam plany z kolczykiem,zmienilam go na wężyka i jestem happy (ten jest sporo wiekszy-raczej nie pochodze w nim do szkoly-tu siem klania pani M-postrach).siedze sobie spokojnie w domku w stroju bojowym (szorty i podkoszulka -przeswit)no i moje uszy wylapuja dzwiek-domofon zbiegam i patrze ktosh to nawiedza me posiadlosci,a to pan S no to ja stan alarmowy-apel mundurowy i szybki myk szorty na spodnie i jakos damy rade...okazalo sie ze moj szacowny brejdak zaprosil paru znajomych z czego pojawil sie w sumie tylko pan s,gdyz 1:dziecko bylo marudne 2:kobieta w ciazy zle sie czula 3:kobieta zle sie czula...:D,bylam troszku zaskoczona,ale posiadam umiejetnosc szybkiej zminany ciuchow,wiec luz...posiedzielismy,poogladalismy film,pogdalismy bzdury i bylo milo,przypomnialam ze swiadek mi wisi ksiazke,ktora dostane zreszta bo przyjedzie do mnie i przy okazji wezmie sobie cd z fotkami-:D...ogolnie milo...
13.08.2004 :: 00:04 | Link | Komentuj (3)

Kasia Sobczyk - Trzynastego


Trzynastego - nawet w grudniu jest wiosna
Trzynastego - każda droga jest prosta
Trzynastego - nie liczy się strach
Trzynastego - od morza do Tatr
Trzynastego - kapelusze z głów poważnych zrywa wiatr.

Trzynastego - wszystko zdarzyć się może
Trzynastego - świat w różowym kolorze
Trzynastego - nie smucą mnie łzy
Trzynastego - piękniejsze mam sny
Trzynastego - a ty właśnie trzynastego jesteś zły!

Wiem, że gniewasz się na mnie,
bo powodów masz tysiąc,
ale jedno ci powiem,
jedno mogę ci przysiąc:

Trzynastego - wiosna twoje ma imię
Trzynastego - twoje myśli są przy mnie
Trzynastego - nie widzę twych wad
Trzynastego - piękniejszy jest świat
Trzynastego - i dlatego właśnie dzisiaj śpiewam tak.

Trzynastego - wiosna twoje ma imię
Trzynastego - twoje myśli są przy mnie
Trzynastego - nie widzę twych wad
Trzynastego - piękniejszy jest świat
Trzynastego - i dlatego trzynastego śpiewam tak.

Trzynastego - od morza do Tatr
Trzynastego - piękniejszy jest świat
Trzynastego - zaśpiewam ci tak:
Trzynastego...

13.08.2004 :: 12:03 | Link | Komentuj (1)
hym...chujnia na sto dwa (postanowilam zrezygnowac z cenzury),wczoraj mozna sie jeszcze bylo smazyc na sloncu a dzis jest darmowe mycie,ale zaraz sobie troszki poprawie humor-mala zgadywanka czym??tak,tak brawo-papieroskiem...aj aj...moze jutro uda mi sie odrobic ten dzien,wreszcie wyrwe sie na jakis bans,mamusia z pewnoscia bedzie zachwycona wyjsciem,a raczej powortem,ale nic to bo naprawde przez dlugi czas nikaj nie bylam,wiec nadszedl wreszcie czas,aby nadrobic zaleglosci,a teraz wlasnie wchodze w pasjonujaca rozmowe na temat pogotek...
13.08.2004 :: 12:25 | Link | Komentuj (0)
a zapomialabym...wczoraj ona brata do mnie przysla i zesmy sobie luzno pogadaly...cieszem siem
13.08.2004 :: 14:38 | Link | Komentuj (4)
kurwa mac (jak pieknierozpoczete zdanie)kocham poprostu takie dni jak ten kiedy pada,nikomu nie chce sie dupy ruszyc bo jest zimno,filmow brak,zajec brak ogolnie nuda...teza cos zadzialac bo zgnije w tej chalupie,albo ja rozniose-ratubku,ale zyje mysla ze jeszcze tylko 3 dni i stad wybywam-oby...postram sie na wyjezdzie nie zaniedbac pisania,jak nie bede miala dostpeu do peceta no to recznie...:D lol
13.08.2004 :: 18:31 | Link | Komentuj (0)
dzis upewinlam sie co do wyjazdu,braciszek zadzwonil,okazalo sie,ze nie dostal za to kasy i bierze mnie z wlasnej nie przymuszonej woli-nie wierze poprostu-no tak dorosl,a moze to ja doroslam (jest miedzy nami 8 latek roznicy oczywiscie na jego korzysc :]),tylko jest lol bo tatusiek bedzie tesh i nie bedzie mozliwosci wracania pijanej w sztok...szkoda,tak nota bene to tyle razy bylam w warszawce,a nie bylam w lazienkach...
wyciagnelam czarnego zioma na dwor choc pizdzilo niemilosiernie,ale to przeciez norma w kieleckim,e tzn. swietokrzyskim,poszlysmy sobie do lasu (moj domek jest nim otoczony z 3 stron,do najblizszego mam 5 minut drogi)i pogadalysmy bzdury (zapowiada sie imprezkowy roczek-18-nastki beda leciec),powspomnialysmy -nasz zakald(wygralam :P),stare dobre czasy(rok temu)...glany mnir obtarly-a moze to wspomnienia mnie obcieraja sama nie wiem,moje kochane bucisze maja jush w koncu cztery latka,z czego chyba z 3 przelezakowaly w piwnicy czekajac na lepsze czasy(no i sie doczekaly),ale chyba w ta zime nastapi wielki powrot i kupie sobie nowe...te troszku przeszly,kocham kazde ich zniszczenie,popalone brzegi(nie ma to jak posmigac po palacej sie czerwonej farbie)...
czytalam przed chwila artykul na wp i siem troche zdziwilam czy slowo gej jest obrazliwe??cz trzeba je wykropkowywac ??no cosh cale zycie sie czlowiek uczy...wiem,ze powinno mowic sie homosexualista,ale nie wydaje mi sie aby "gej" byl obrazliwy-czy moze mi ktos to powiedziec??nie wiem moze sie myle...
13.08.2004 :: 21:08 | Link | Komentuj (4)
chyba jestem zboczona,albo spaczona jak kto woli-mam manie odliczania do byle czego,ale musze na cos czekac musze miec jakis cel...bo inaczej sie nudze,gdy nie ma nic na horyzoncie,ostatnio odliczalam do wyjazdu do blv,potem do wesela,teraz do w-wa,a potem pewnie do spotakania z panem s (kurde musi wpasc,choc dla tego pieprzonego cd z fotami),a potem??do szkoly??buuuuuuuleeeeeenieeeeeee...nie wiem...wiem tyle ze to jest popieprzone,ale wszyscy mam zle w glowach,ze zyjemy i kazdy musi miec jakiegos swojego "konika"(alesh to glupio brzmi)...
14.08.2004 :: 00:21 | Link | Komentuj (1)
przed chwila po raz 3 obejrzalam sobie glupiutki,slodzutki filmik i mi sie humor poprawil...aj aj,jak czasami banalne rzeczy potrafia pozytywnie nastroic...i 3 raz sciagam sobie soundtrack i udalo mi siem,a owszem,ale do nie tego filmu...niech zyje zgrabnosc...jutro z ranca obejrze jeszcze sobie 10 things i hate about you i bedzie gut-dobre nastawienie przed bansem...o ile mnie puszcza...a jak nie to sama sie puszcze (perwers mi siem wlaczyl o jak milo brakowalo mi go)...
14.08.2004 :: 16:02 | Link | Komentuj (1)
czas na mala notke.oczywiscie pojawily sie problemu co do wyjscia,nie chodzi tu bynajmniej o zgode tylko pojawily sie ograniczenia czasowe,ale mysle,ze dam z tym rade...tera musze wlaczyc dobre nastawienie...
14.08.2004 :: 19:26 | Link | Komentuj (1)
no i dopielam swego -ide na bansik...niech zyje sila perswazji...wlasnie sie nastrajam soundtrackiem-kubanskie rytmy i bioderka same sie ruszaja...gdybym miala wybierac miedzy wzrokiem a sluchem...gdybym miala jeden z tych zmyslow oddac,wiem ze byl by to wzrok...nie wyobrazam sobie swojego zycia bez muzyki,zycia w ciszy...
15.08.2004 :: 13:03 | Link | Komentuj (0)
bansiki byl w sumie udany,fajna,muza,ale dawno nie mialam tak,zeby odpasc o godzinie 1:30 i nie moc,ani noga,ani reka ruszyc chyba sie poprostu zastalam...oczywiscie bylo w chuj zabawy z dowodami,ktorych nie posiadamy-zastanawiem sie tylko czy 8 msc,za ktore ten kawalek plastiku bede miec cos zmieni??wydaje mi sie ,ze nie,w ciagu tego czasu moja twarz raczej nie ulegnie diametralnym zmianom,nie bede miec wypisane na twarzy mam 18 lat...moze jak bym byla wyzsza (ale co by bylo gdyby nie ma sensu),za troche bede miec ten kawalek plastiku i bede go uzywac,a moze naduzywac...w jednej dyscee,ostra sciema madzi,ale sebastnian mnie lubi i zawsze mnie wpuszcza...hym..udalo sie...dobry bajer polowa sukcesu...wchodze patrze,a tam polowa to rocznik moj i mlodsze i plus pol osiedla obok mojego...lol,no ale dajemy w bans...i tak do 23,potem wybilysmy z tamtad i do zmiana lokalu,dobrze,ze namowilam kumpele,abysmy sobie zapalily przed wyjsciem bo inaczej pewnie bylby lol bo jush raz sie tam probowalysmy wbic teego dnia,bo pojawila sie kolezanka z podrobiona legitymka i siostra z dowodem,na ich "powolanie" weszlysmy...moj czarny ziom ostry podryw...ja...e ...hym...zrezygnowlam-pas,niebardzo mnie to bawilo wczoraj...cieszy mnie to ze nie musialam na piechte dralowac do domku...
15.08.2004 :: 22:23 | Link | Komentuj (0)
dzien minal mi calkiem wporzo (oprocz wkurwy na rodzicow...),bylam na dymarkach -tlum. wytopki zelaza archaiczna forma za pomoca glinancyh piecow,w sumie bylo nawet wporzo,byl brat i jego zona...nio gdyby nie to,ze bylo mowione ze wrocimy na 19,a bylismy o 19 43-przez co musialam zrobic transfer spotkania na 19 :30 co okazalo sie i tak za malo,ale w kazdym badz razie dotarlam i tu lizuske w kirunki justynki -bylo warto...a teraz moze uda mi sie w koncu skonczyc czytanie (bo cio nie zaczne to ktos wpadnie i mnie odrywa do pozerania)...
16.08.2004 :: 18:04 | Link | Komentuj (0)
jush,jush to jush jutro...ciesze sie...:],dzis dzien znoof jak codzien...inteligentne rozmowy prowadzone "na lawkach" :D,etc,etc...teraz wycagnelam sobie ciuszki niech sie susza co by bylo sie w czym lansowac...dostalam cos co sprawilo mi radoche,myslam ze sie nie doczekm,ale jednak...a teraz ide poszukac polowki...
16.08.2004 :: 20:15 | Link | Komentuj (3)
.......yeah,humorek mi sei szybciutko poprawil...jest dobrze,dawno nie smialam sie do monitora-lol-fajnie to wyglada,ale jebac to,w sumie cale zycie walila mnie cudza opinia na moj temat,choc teraz zaczyna to sie zmieniac...wybieram z tego konstruktywna krytyke i ucze sie...
20.08.2004 :: 14:11 | Link | Komentuj (1)
wrzuce sobie teraz krociutenka note,a jak wroce do domku do ck to przepisze moje reczne notatki,wlasnie sobie siedze u brata w biurze,pod soba mam redakcje elle-chcialabym tak pracowac,wydaje mi sie to byc ineteresujace...te 3 dni byly bardzo dobra odskocznia od rzeczywistosci,daly mi troche odpoczynku,ale i mnie zmeczyly bo wydarzylo sie dosc duzo,ale o tym wszystkim po powrocie...
20.08.2004 :: 22:01 | Link | Komentuj (4)
kurwa odebralo mi ochote na przepisywanie tych not,zrobie to jutro rano
21.08.2004 :: 11:09 | Link | Komentuj (1)
17.VIII.04
ok.no to przyjechalam i wlasnie siedze w sumie w cudzej chalupie,ale czuje sie swobodnie.osiedle nazywa sie ochota,a ta czesc szczesliwice.czekam,az wroca z pracy ...w tym czasie udalo mi sie w koncu skonczyc ksiazke,ktora meczylam chyba z 2 tyg. i pozarlam 80 stron nastepnej,ale tym razem glebszej,z przekazem ...dogadalam sie z j co do spotkania.powiedziala ze nie ma sprawy i mnie zabierze (uwielbiam ta laske,pomimo,ze jest 7 lat ode mnie starsza,mam z nia extra kontakt,jak z siostra,ktorej nigdy nie mialam-biedna musiala pojsc jeszcze do tyrki,ale to jush ostatni raz).mam nadzieje,ze szczescie sie do mnie usmiechnie i przyjazd do wawy nie okaze sue daremny,bo jest tak blisko i tak daleko zarazem -nie mile uczucie.jakoze w chwili owczesnej notka ta powqstaje odrecznie zauwazam,ze moje pismo nie trzyma sie kupy -litery sa rozbiegane,nieokielznane-wylaza z linijki jakby mialy swoje wlasne zycie i same o nim decydowaly,nie zas wychodzily z mojej woli,spod mojej reki takie jak ja chce,ale jest na tyle dobrze,iz zapisalam jush kartke ,a lapa mi jeszcze nie odpadla choc trochu pobolewa ...
slucham sobie radiostacji +ciekawe czy na moim zadupiu da sie tesh ta flae zlapac,podjerzewam z bolem ze niet...
jest lol+nie ma kompa,nie mowiac jush o necie ...
dlugopis odmawia posluszenstwa czyzby manifestowal,ze to jeszcze nue wrzesien...
21.08.2004 :: 11:34 | Link | Komentuj (0)
18.VIII.04 23:39
nie umiem jush pisac poprawnie po polsku,wiec zaczne sobie zdanie od hym..:P
hym...w ciagu 2 dni zdazylam się zakochac w miescie,którego zawsze nie lubilam i czuje się zle z tym,ze będę musiala stad wyjechac-nie podoba mi się to naprawde-chujowo mi z tym strasznie bu...
czy warto jest się spotkac z kims i wiazac z tym spotkaniem nadzieje wiedzac,ze to może być ostatni raz kiedy zobaczysz te osobe//czy warto robic sobie gula dal kilkugodzinnej radochy??carpe diem ,dolce vita-czy to naprawde ma jakis sens-swiadomosc,ze może potem bolec?? w empiku dorwalysmy z j cosmo no i oczywiście horoskop-było tam napiosane ze powinnam napisac sms’a do osoby,która chce lepiej poznac-zrobilam tak majac swiadomosc,ze owa nie posiada nic na koncie i tera jest bol,pustka,ale zyje się raz (reinkarnacja jakos do mnie nie przemaiwa). Teraz będę zywic w sobie nadzieje,iż nie był to ostatni raz kiedy dane mi było się z nim spotykac...czas pokaze on jest najlepszym nauczycielem i lekarzem....
będę tesknic do rego miejsca,przywioze ze soba wspomnienia,bo zycie...to wszystko sklada się z wspomnien (chociazby dnia poprzedniego) i gdy będę jush stara nie pozostanie mi nie wiecej nish one...choc zapomnialabym i najistotniejszym ...na starosc chce się cieszyc bliskoscia drugiej osoby i nie ma tu zadnej fizycznosci...chodzi o sama jej obecnosc, o to być siasc razem w jednym pokoju i patrzec w ten sam ogien trzymajac w reku kubek goracej herbaty...
te note dedykuje Tobiaszowi...
Dzieki ze wytrwalosc w czekaniu i jeszcze raz przepraszan....
Mam nadzieje,ze jeśli nie w najblizszym czasie to na woodstocku będzie nam dane się spotkac...
Jeszcze raz dziekuje....

22.08.2004 :: 14:05 | Link | Komentuj (0)
i znoof dotarlam na wioske do kumpeli...bylo wporzadku,gdyby nie pare incydentow po wodeczce (ognisko),obydwie mojej kumpele dostaly w twarz i takiego kolesia,jedna mu strzelila z liscia-ogolnie lol,nie widzialam nigdy takich scenek i stwierdzam,ze jeden raz to i tak za duzo...a ja moglam to zrobic na lace,podkreslam moglam a nie zrobialam...uwielbiam motywy kiedy to koles rzuca sie na ciebie z ustami a potem zas pyta czy dasz mu buzi,moje miski stwierdzily,ze jestem jego kolejna ofiara-nie wiem moze chce byc...kiedys dawno stwierdzilam ze jak kumpela sie z nim rozstanie to ja sie za niego biore...tylko niech przejdzie detox.zobaczylam tam brak szacunku faceta do kobiet i posluchalam ostrych slow.staralam sie dzialac psychologicznie,ale takie dzialania sa utrudnione jesli ktos ma wypalony mozg,nasluchalam sie niemoralnych propozycji,ale nic...widzialam jak ludzie na moich oczach traca do siebie wzajemny szacunek a wytlumaczeniem sa alkohol i dragi...nie umiesz pic to nie pij-tylko zeby wszyscy byli tego swiadomi...naglodalam sie placzu...totalne natezenie emocji w ciagu paru godzin i ich wybuchy...
22.08.2004 :: 20:25 | Link | Komentuj (0)
nie ma to jak powtoreczka...wawa sie kalnia once more...i to jus jutro i znoof powtoreczka z spotakania...tylko ostatnio brak mi entuzjazmu,ale mam nadzieje,ze to jest tylko stan przejsciowy...
23.08.2004 :: 09:57 | Link | Komentuj (2)
i tak to jest w moim malym popierdolonym do cna zyciu...jesli cos mi zaczyna wychodzic,jest jush dobrze mam to w zasiegu reki to dal rownowagi cos musi sie spierdolic bo ja do kurwy nedzy nie moge miec za duzo szcescia w zyciu...tlumaczac nie jade do warszawy...
23.08.2004 :: 11:58 | Link | Komentuj (2)
trzeba bylo ratowac sytuacje i sie udalo...wystrczyl jeden sms,ale oczywiscie sa ludzie,ktorym chyba zalezy zeby mi ponownie zjebac humor...no i udalo im sie
23.08.2004 :: 16:49 | Link | Komentuj (1)
"im kobieta ma mniejszy biust,
tym wiekszy rozum.
nie wiemy jednak jeszcze,
dlaczego tak sie dzieje."
chris kleinke
to ja chyba mam problem...
23.08.2004 :: 16:57 | Link | Komentuj (2)
burak:kartofel w ataku appopleksji.
julian tuwim
23.08.2004 :: 21:11 | Link | Komentuj (0)
"nie pal za soba mostow.
zdziwisz sie,ile razy bedziesz musial
wkraczac w te sama rzeke"
h.jackson brown

"nigdy nie nalezy mezczyzny
az tak nienawidzic,by trzeba bylo
zwracac mu brylantowe pierscionki"
zsa zsa gabor

"a teraz panowie, zrobmy cos takiego
o czym swiat bedzie mowil w przyszlosci."
curthberth collingwood

"wszystkie namietnosci kaza nam
popelniac bledy,
ale milosc te najsmieszniejsze."
francois de la rochefoucauld

"ludzie,co maja malo do roboty,
sa wielkimi gadulami:
im mniej ktos ma do myslenia,tym wiecej gada.
myslenie to rozmowa z samym soba,
a kto mowi do siebie,ten nie mysli wcale
o mowieniu do innych."
charles louis de secondat de montesequieu

"nie ma nic trudnieszjego dla kobiety
jak powiedziec "do widzenia"
w mniej niz 25 slowach."
dorothy parker

"kobieta potrafi wszytsko to samo
co mezczyzna-poza obsikaniem muru na stojaco"
gabrielle colette

"kto chce rzadzic ludzmi,nie pownien ich gnac
przed soba,lecz sprawic,by podazali za nim."
charles louis de secondat de montesequieu
23.08.2004 :: 21:30 | Link | Komentuj (0)
pudelsi "uwazaj na niego"

Uważaj na niego dziewczyny kolego uważaj na niego
Jest z metra cięty prosto z Pani wyjęty
uważaj właśnie dlatego

Jego oczy marzące jego usta drwiące jego aury
pachnące
Jego kosmetyki jego taty fabryki
Jego kraje gorące

Pokaż mi śniegi
Zjedź ze mną po białej łące
Nie bierzmy kolegi
Szepce do ucha, jego usta drwią

Po białej łące były rytmy gorące było tango
gorszące
A niech sobie gadają a kelnerzy podają
Owoce morzem pachnące

Pokaż mi śniegi. . . itd.

Ona chodzi gdzieś w gości ona się złości musi
nadrabiać zaległości
Ciągle u koleżanki nie ma czasu na randki
Zdaje egzamin dojrzałości

Pokaż mi śniegi. . . itd.

Więc uważaj na niego dziewczyny kolego kiedy
wpadniesz z nią na niego
Jest z metra cięty prosto z Pani wyjęty
Uważaj właśnie dlatego

Pokaż mi śniegi
Zjedź ze mną po białej łące
Nie bierzmy kolegi
Szepcą do ucha jego usta drwiące

Pokaż mi śniegi. . . itd.

ta piosenka chodzila za mna juz dlugi czas i wreszcie ja mam i text tesh-dostalam thx madziu,bedzie mi sie kojarzyc z j. i warszawka ...woogle to dzis nie napislam nic konkretnego,takie tylko pierdolenie no i chuj...mam mala depreche nie spowodowana bynajmniej konczacymi sie wakacjami...bo to mnie cieszy bo jak to powiedzial taki madry pan aleksander dumas "wypoczynek,jak wszystko,konczy sie zmeczeniem"...zmaknelam sie w swiecie ksiazek i odcielam od rzeczwistosci,w ktorej na nic nie czekam,a czekam za cos sie wydazy,niczego nie szukam,a raczej niczego nie znalazlam,nieczego nie chce,a chce wszystkiego-ten stan wcale mnie nie cieszy,byc moze jest on piekny,nie bylby piekny gdyby nie przepelnial mnie ten kurewski bol,ta pierdolona bezczynnosc mnie przeraza...boli jak drzazga w fiucie...obecny stan rzeczy jest rozpierdalajacy...staram sie ale nie wychodzi...niedomiar szczescia-tylko jak ja!!!moge narzekac na brak szczescia...sa inni,ktorzy zawsze maja od ciebie gorzej...nam jednak sie wydaje inaczej:

Dlaczego spoglądasz zawsze
w tą drugą stronę?
Dlaczego ciągle myślisz,
że inni mają więcej szczęścia?
Tak łatwo twierdzisz,
że innym się powodzi o wiele lepiej ...
Ten drugi brzeg wydaje ci się zawsze piękniejszy.
Może dlatego, że jest od ciebie oddalony,
a ty patrzysz, jak skamieniały,
zauroczony tym pięknym widokiem.

Czy przyszło ci kiedyś na myśl,
że na tym drugim brzegu inni
także na ciebie patrzą i sądzą,
że to ty masz więcej szczęścia?
Oni też zauważają wyłącznie
twoją lukrowaną stronę.
Mniejszych i większych trosk,
i kłopotów nie znają.
Szczęście nie leży na drugim brzegu.
Twoje szczęście znajduje się w Tobie.
..................................................................

23.08.2004 :: 21:34 | Link | Komentuj (1)
no i kurwa zapomnialam o najwazniejszym co daje mi radoche-jutro wpqadnie pan s,moze rozmowa z nim cos polepszy??jutro pokaze...
24.08.2004 :: 08:38 | Link | Komentuj (1)
nie spodzielwalam sie tego wczoraj w nocy a jednak mi pomoglo...wyciagnelam z szafy ogromny czarny swetr i one moje smutki sie w nim schowlay przez ten moment jak pialilam papierosa przez okno,przy dzwiekach meczu w siatkowke czulam sie szczesliwa...taka beztroska,siedzialam i usmiechalam sie do siebie,nawet chcialam dopasc kopma i to napisac,ale moglo poczekac i poczekalo sobie nocke....
24.08.2004 :: 09:17 | Link | Komentuj (0)
goscie,goscie...
24.08.2004 :: 14:06 | Link | Komentuj (4)
ludzie czasem przynosza nam za soba dobro,oni poprostu sa dobrem,ono od nich emancypuje...ale potrafia swoja radoscia sprawic nam przykrosc rozmywajac nasze najskrytsze nadzieje,ktore i tak nie mialaby by prawa zaistnienia ale sa...
24.08.2004 :: 17:54 | Link | Komentuj (4)
chyba wreszcie zrozumialam te wszystkie madre slowa...znalazlam odpowiedz w ksiazkach i moze wreszcie znazam swietego spokoju,moja dusza ukojenia-poprostu i koncu bede!!!
slowa ktorych bede sie trzymac:nie bede cytwoac pierdole to...chodzi w kazdym badz razie o to,ze zycie jest nie wart nic bez milosci,wiec warto kochac,nawet jesli sie potem cierpi,a cierpi sie do momentu gdy pokochasz po raz nastepny...ash w koncu moze uda sie znalez ukojenie w czyjs ramionach wiedzac,ze to byl ostatni raz kiedy cierpimy...
25.08.2004 :: 00:08 | Link | Komentuj (2)
troche mi ta radosc opadla,ale teraz znoof tryumfuje znoof jest...wyznaczam sobie cele,wybiegam smialymi planami w przyszlosc...ja ustanawiam swoje zycie,byc moze szansy sa nam dawne z gory,przypisane,ale to zawsze ja mam wybor jak je wykorzystac...
z tym rokiem sie uspokilam,stalam sie wrecz potulna,nie wiem ajk to sie dzieje,ja tego nie chce nie chce stabilizacji-kurcze czy ja sie starzeje??dorosleje??glupieje??sama nie wiem...:D

25.08.2004 :: 01:03 | Link | Komentuj (2)
nastapila bardzo oczyszczajaca sytuacje konfrontacja i za oknem pada deszcz,poczulam jak inteswyny jest zapch swiezego tlenu otwierajac okno od balkonu,chyba jeszcze chwile pokorzystam z tego co daje nam natura io poodycham....
fisz-hurgan
f.i.s.z. nadciąga jak huragan jak deszcz,
co obmywa nas z brudów i łez.
f.i.s.z. nadciąga jak huragan jak deszcz,
bo przykazano mu solidną nieść treść.
f.i.s.z. nadciąga jak huragan jak deszcz,
Co obmywa nas z brudów i łez.
f.i.s.z. nadciąga jak huragan jak deszcz,
bo przykazano mu solidną nieść treść.
aha, aha
25.08.2004 :: 12:02 | Link | Komentuj (2)
trzeba ratowac co sie da!!!nie oddamy spajda do zeroma!!!bedziemy wlaczyc!!!damy rade!!!albo kopa w dupe spajdowi!!!
25.08.2004 :: 16:15 | Link | Komentuj (2)
stlukalm przed chwila lusterko co to do kurwy nedzy mialo znaczyc??
co sie robi jak sie stlucze lusterko??sypie sie sola prze lewe ramie ??
26.08.2004 :: 10:10 | Link | Komentuj (1)
no i co??
no sie nie udalo...
stracilismy spajda...
ale kontakt utrzymamy...
bo czemu jak czemu,ale tym razem nie pozwole by sie urwal...
jednakze musze stwierdzic,ze spotkanko bylo bardzo udane i dowartosciowujace,ciesze sie,ze czasem jeden telefon potrafi tyle zdzialac.
moja mamusia zrobila cos nieswiadomnie i sprawila mi tym duza radoche przyniosla mi ksiazke,ktora od dawna chcialam przeczytac...
a dzis widze sie z szanownymi kolezankami obozniczkami o 14-to spotkanei tez musi odbyc sie w przyjemnej atmosferze,zas w piatek ide na 18-nastki( albo 18-nastke jak to woli,ale ta pierwsza forma jest bardziej poprawna,gdyz organizuja ja trzech kumpli,ktorzy mam nadzieje maja takze kumpli-fajnych...).jedynym moim zmartwieniem jest to zebym nie dostala okresu-buuuuuuuu tak i tym oto pieknym stwierdzeniem koncze ta notke...
26.08.2004 :: 12:20 | Link | Komentuj (3)
dzis poczuje co to bida...nie mam na paczke papierosow,nawet zeby pojsc do sztukowni nie mam drobnych,a jak rozmienie pieniadze nic mi z nich nie zostanie i za co sobie kupie martensy???buuuuuuuu-placz i zgrzytanie zebow...i wymysl tu cos biedny czlowieku-pojde na sienkiewke i bede zebrac,ale ja nie mam do tego talentu...
26.08.2004 :: 13:05 | Link | Komentuj (1)
jak pomysle to jestem madra i jestem w stanie sobie uratowac zycie-zrbilam maly research po korteczkach i wyniki moich poszukiwan to:
12,5 pln jestem z siebie dumna...nie spodziewalam sie az tak dobrych wynikow,najczestsza jednostka monetarna byla 2 zlotowka a drugie miejsce zajelo 50 gr.ajjjjjjjjjj ajjjjjjjjjjj jak jest pieknie,i to moze przez to lusterko...bo wczoraj laski na piwo mi sie zlozyly...
26.08.2004 :: 13:19 | Link | Komentuj (2)
co pieknego 777 na moim liczniku...cudo...
26.08.2004 :: 22:36 | Link | Komentuj (0)
i jak sie ciesze gorno moich znajomych sie poszerzylo,stan konta plus 2,jutro postaram sie jeszcze bardziej no bo jak to kiedys powiedzial swiadek...trzeba poszerzac horyzonty,nie lubie sie odizolowywac...choc czasem samotnosc nie zaszkodzi,moment gdy mozna porozmwiac z samym soba,zatopic sie,przemyslec ostatnie wydarzenia...poprostu pobyc samemu,papierosek,okno,gwiazdy-sposob na mila nocke...chyba dzis strzele sobie taka mala przyjemnosc przed melnzem...
hym idzie kolejny roczek szkolny (obifty w 18-nastki) a ja sobie dzis nie poczytalam zadnej ksiazeczki a zaraz nie bed miec na to czasu w moim "renomownaym"liceum,ale spotkalo nas wielkie szczescie i zmnienia nam panie dyrektor jak sie ciesze bo byc moze to ulatwi mi sprawe bo mam na ten rok ambitne plany dostania sie do samorzadu i organizowania pogotek-trzeba odnowic dobre stare tradycje i uprzyjemnic sobie choc troszke to szkone zjebane zycie...ktos moze pomyslec ze jestem chora na glowe,ale ja siem ciesze ze ide do szkolki,ide do ludziow...brakowalo mi ich choc pewnie i tak szybko bede miec dosc,ale ale...
postram sie zintegrowac bardziej moja klase bo narazie jest dosc kiepsko-wodeczka na wycieczce pomogla ale nie tak bardzo...wiec wchodze z nadzieja w ten nowy rok szkolny...
26.08.2004 :: 23:30 | Link | Komentuj (1)
mam ochote sobie wrzucic jakas ladna fotke...

27.08.2004 :: 11:49 | Link | Komentuj (1)
zauwazam ze od paru dni wyraznie nie mam o czym pisac i stracilam zdolnosc bezcelowego lania wody :D...no ale moze po dzisijeszej imprezce to sie poprawi...
27.08.2004 :: 14:29 | Link | Komentuj (7)
uwielbiam takie dni kiedy place za to ze urodzilam sie kobieta,kiedy place za moje 8 tys nerwow...i mam ochote dac wyciac sobie jajniki i moc uprawiac bezpieczny sex do konca zycia...
28.08.2004 :: 12:10 | Link | Komentuj (3)
powiem tak :nie lubie gowniarstwa,bo to rzuca sie na wodke jakby jej nigdy w zyciu nie widzialo-lol-przed 24 nie bylo juz co pic,polowa towarzystwa poszla tam druga zostala-chujowo,i ja juz sama nie wiem co mam myslec o mojej kumpeli...podobno w mlodosci trzeba sie wyszalec,dobrze ja to rozumiem,ale we wszystkim trzeba znac umiar jak dla mnie na jednej imprezie 3 facetow to chyba za duzo...chociaz pewnie wiecej niz 3...i z tym z jednym wycieczka do lasu,nie wiem co robila z pozosatalymi i nie to nie jest zazdorsc,ja sie o nia martwie i jest mi przykro,ze takie rzeczy wyczynia i powoli trace do niej szacunek bo prosilam go "jego nie rusz"-dobra, ja tylko z nim tancze i chuj bombki strzelij choinki nie bedzie bo moj do niej to jak grochem o sciane-bol poprostu bol w serduchu,a potem chodz i szukaj jej gdzies po lesie,ja pierdole ja juz nie moge i nie wiem jak jej wytlumaczyc,ze to co ona zaczyna robic to juz jest zwykle kurwienie sie...a on zamiast olac ja jak obok niego sie lizala z jakims kolesiem to dalej jeszcze cos do niej-ludzie skad wy kurwa sie wzieliscie-samczy instynkt czy kurwa co??a oczywiscie to ania siedziala z nim jak mu eksplodowal zoladek i zrobil sobie maly maraton w wymiotowaniu...ale wy faceci kurwac mac i tak takich rzeczy nie docenieniacie...i w sumie to mi usnal na kolnach mruczac jak go glaskalam (oj brakowlalo mi tego...),ale chuj i tak jak cos to pewnie do madzi,hym...sprobuje bo sumie co mi szkodzi,ale z ta swiadomoscia,ze nic z tego nie wyjdzie...
28.08.2004 :: 14:26 | Link | Komentuj (1)
zostalam uswiadomniona na niefart jeszcze ze moja kumpela nie ma nawet z tego powodu wyrzutow sumienia...i pomoz jej jakos...uswiadom dziewczyne...ja juz sama nie wiem...a tak mi sie koles spodobal...
28.08.2004 :: 16:21 | Link | Komentuj (7)
kurcze nie moge chyba mi sie w glowie popieprzylo z braku chlopa,tak mi dobrze bylo jak mi kimal na kolanach i mogalm sie bawic jego krociotko przystrzyzonymi wloskami...ja go chce...buuuuuuuuu,droga kolezanko podpadlas mi...nawet mi nie przeszkadzalo,ze ma krotkie wlosy,nie jest mroczny i ogolnie jest sk8-buuuuuu-placz i zgrzytanie zebow...
28.08.2004 :: 22:30 | Link | Komentuj (3)
dziwnie sie czuje,chyba sie zauroczylam,dawno nie ciagnelo mnie tak do czlowieka...ale coz z tego jesli ona olala moje slowa,ja przez to stracilam a on ...sama nie wiem,wiem ze bylo mu na moich kolanach dobrze...nie wiem czy on na nia patrzyl z politowaniem czy tylko to moja chora wyobraznie dodala mi w ten sposob otuchy,zesz kurwa boje sie,ze jesli cos sie stanie to to ze on bedzie z nia...w serduchu mam strach,ale sprobuje,jednakze robie to bez wiary w siebie...3majcie za mnie kciuki...
29.08.2004 :: 13:49 | Link | Komentuj (4)
cos co przywoluje dobre wspomnienia
anastacia Sick and tired

my love is on the line
my love is on the line
my love is on the line
my love is on the line

a little late for all the things you didn't say
i'm not sad for you
but I'm sad for all the time I had to waste
'cause I learned the truth
your heart is in a place I no longer wanna be
i knew there'd come a day
i'd set you free
'cause I'm sick and tired
of always being sick and tired

chorus:
your love isn't fair
you live in a world where you didn't listen
and you didn't care
so I'm floating
floating on air

oh.. yeah...

no warning of such a sad song
of broken hearts
my dreams of fairy tales and fantasies, oh
were torn apart
i lost my peace of mind
somewhere along the way
i knew there's come a time
you'd hear me say
i'm sick and tired
of always being sick and tired
29.08.2004 :: 19:38 | Link | Komentuj (5)
widzialam go!!!:D.zadzialalm,obiecalam kumplowi dorga przekupstwa i zwiekszenia hjego stran pol litra jak ladnie zadziala i cos z tego wyjdzie...nie ma to jak handel wymienny ja bede miec halskiego a lukanio pol litra,daj Panie Boze zeby cos z tego wyjdzie,wtedy bellatrix moj narazie szary swiat nabierze kolorkow i bedzie pieknie...
29.08.2004 :: 21:18 | Link | Komentuj (2)
i bedzie z tego chuj wielki jak szelki...kurwa cie jego pierdolona mac...zaraz bede plakac i bedzie a i woszem placz i zgrzytanie zebow...:(buuu i pozostaje mi 1 proste pytanie bez odpowiedzi: "dlaczego"...dalej pozostane w swoim malym pieprzonym szarym swicie...bez milosci,bez nadzieji...
29.08.2004 :: 23:03 | Link | Komentuj (2)
dzieki justys,olu,hubert i tobie daniel dzieki za potoki slow,ktore powstrzymaly moj placz,dziekuje ze jestescie...dzieki daniel za nadzieje i niejako zdradzenie meskich sekrtow...DZIEKUJE...
30.08.2004 :: 15:28 | Link | Komentuj (3)
stracilam sile,nadzieje,nadszedl czas smutku,nie juz nic..nie widze celu...wszytsko boli,plastry,ktorymi jest poklejone moje serce pekaja...czuje,ze czego sie nie dotkne rozpada mi sie w rekach...daj mi Boze sile...wszyscy dokola mowia: "bedzie dobrze" a ja mam jedno pytanie kiedy??do kurwy nedzy kiedy??nie chce czekac...jak dlugo mozna??nic nie pomaga wszyscy mowia bedzie dobrze,zobaczysz ulozy sie,ale kiedy??nie wiem co mam ze soba robic,male problemy urastaja ranga do dylematow...wciaz daje siebie innym,a ze kazdy jest w jakies mierze egoista-to zastanawiam sie kiedy ja cos z dostane...i kurwa rob tu czleku co chcesz,a wsytsko i tak obroci sie przeciwko tobie,trace pewnosc siebie,poczucie wlasnej wartosci...oddalam siebie i znowu w zamian nie dostalam nic...nie wiem czy kiedy kolwiek ktos to doceni...
30.08.2004 :: 19:25 | Link | Komentuj (4)
no i co??facet nie bedzie moj,a z kumpela nie za bardzo mam ochote sie widziec,ale i tak sie z nia spotkam,nie lubie chowac w sobie urazy-powinna dostac poprostu wpierdol,ale nie bede tak spraw zalatwiac,mam na takie numery zbyt dobrze poukladane w glowie.
a on cos tam podono o mnie pieprzyl,tak,tylko ze jak bylam z nia potem na dworze to ona dostala od niego singla...ze spal na moich kolanach,ze caly czas byl ze mna,ze karmilam go rano,ktos mowiac mo to obudzil we mnie nadzieje,ale wydaje mi sie ze niepotrzebnie.wole byc pesymistka bo tak latwiej,gdy sie czlowiek nie nastawia,nie wierzy,lepiej jest sie milo zaskoczyc...choc w moim wypadku tak nie bedzie...:(
30.08.2004 :: 22:22 | Link | Komentuj (1)
dlaczego wierzew zabobony i takie pierdoly??bo sie kurwa sparwdzaja,bo dzisiaj ani-dziecku-mnie caly czas sie kichalo,a jak sie kicha to na kielicha
raz-na zdrowie
dwa-na picie
trzy-na wspolzycie
cztery-na slub
piec- na rozowd
dzis mialam podwojne kichanie i przed chwila wrocilam z wisni-niech zyje proste wino!!!!!!!!!!!!!!!!!
potem zlapala mnie czkawa do kurwy nedzy-ktos mnie wspomina...patrze wydera mi singla puscila-lol...
papierosek mi sie krzywo palil-ktos o mnie mysli...
gdy jest godzina np.:jak dzis 14:14 ktos o mnie mysli no to sie wyciaga trzy palce kazdy symbolizuje kolesia i kaze sie wybierac z kim co bedzie...no wiec zwierzaczek wybral co prawda nie tan ale liczy sie pierwsza mysl-bo to ta najlepsza no i wyszlo szydlo z worka,ze to jednak on!!!
gdy wyapdnie zar z papierosa bedzie przypal-lipa...trzeba wtedy podniesc papierosa i kazac wszystkim ktorzy sa udzerzyc w reke i sciagnac bucha co by nie bylo lipencji...
zas gdy idzie zakonnica trzeba sie przywita,bo bedzie pech,a gdy niesie cos w reku bedzie szczescie...mozna na widok pingwina tez tupac...oj duzo tego jest...nie wolno kumpeli z palca scignac pierscionka bo sie pokloca...gdy idze ise w dwie osoby nie wolno przjesc kolo slupka po dwoch roznych stronach,nie przechodzi sie pod latarnia...bla bla...a czanre kotki...hym..coz sama mam jednego...
30.08.2004 :: 22:23 | Link | Komentuj (1)
22:22 yeah!!! a co by nie bylo wybaczac jest rzecza Boska,wiec przebaczylam,odpuscilam grzechy...
30.08.2004 :: 22:34 | Link | Komentuj (2)
roze europy-jedwab
ofiaruję mojej dziewczynie
z kwiatów Holandii utkany
szlafrok, w którym utonie
całkiem niezły posiłek, jaki
konsumuje lubieżnie co wieczór
w ciepłych dekoracjach pokoju
przy świecach i przy koniaku
a nad sobą mam jej loki

tak, tylko ona, jak jedwab

ofiaruję mojej dziewczynie
wszystkie kwiaty Holandii
jeśli będzie trzeba ukradnę
w nocy przy księżycowej pełni
a potem wycisnę z nich soki
przyprawię kalifornijskim winem
i zanurzę się z moją dziewczyną
po kolana, po pas, po szyję

lubię jej farbowane rzęsy
piegi i policzki blade
lubię kiedy miękko ląduje
ona zmysłowo na mojej twarzy

tak, tylko ona, jak jedwab


ofiaruję mojej dziewczynie
holandii morskie owoce
wraz z nimi podejrzane przygody
bez pieniędzy dzikie podróże
skrawek wszystkich tajemnych wycieczek
sam słowa ubieram doskonale
resztę stanowi moja dziewczyna
tylko ona jest jak jedwab

lubię jej...

tak, tylko ona, jak jedwab

ofiaruję mojej dziewczynie
rodzynki, krewetki, mandarynki
palcami obejmę jej skronie, gdy na stole płonie węgierski puchar
duży w polewie czekoladowej, w nim orzechy mrożone
jesienna niepogoda, a my na przekór tej sytuacji
idziemy bezwiednie, zjadamy jagody, one narzeczone bitej śmietany
jak gdyby nigdy nic, ponieważ kiedy spotkają się nasze dłonie
ja się nie boję, ty się nie boisz, ono się nie boi
popołudnie próbuje nas gonić, jemy szybciej szczęśliwi w pogoni
moja dziewczyna, tak tylko ona jak jedwab jest nieskażona

lubię jej...

tak, tylko ona, jak jedwab

31.08.2004 :: 11:00 | Link | Komentuj (3)
jutro ma byc dzien sadu ostatecznego,sodomy i gomory,ide na ten pieprzony mecz,w ktorym on bedzie gral,razem z nia...lol...i mam zamiar podejsc do niego i pogdac :p,kawa na lawe,karty na stol,albo mnie pocaluj albo kaz mi spierdalac,i jak masz kopac to zrob to tylko szybko prosze cie...

a dzis zobaczymy co bedzie,przydalby sie tez...hym...cos wypic na pozegnanie wakacji...
31.08.2004 :: 15:17 | Link | Komentuj (2)
akurat droga długa jest

a droga długa jest
nie wiadomo czy ma kres
a droga kręta jest
co dalej za zakrętem jest
kamieni mnóstwo
pod kamieniami leży szkło
szło by się długo
gdyby nie to szkło to by się szło
to by się szło, to by się szło
gdyby nie to szkło

ref.
choć droga jest bez końca
pozornie bez znaczenia
mniemam, że mam powody
by drogi swej nie zmieniać
nie zmieniać, nie zmieniać
nie zmieniać
FUCK THE SYSTEM,FUCK IT ALL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!PUNX NOT DEAD


* * *
By Artmina

O mnie:
imię:anka
pobytu na ziemi :lat 19
miejsce bytowania : kielce


gg

księga gości
Archiwum
2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec


gałązki
blog Justyś
blog Oli
blog Bellatrix
blog karysia
blog wydera
muza:
strachy na lachy
the doors
inne:
joemonster
wośp


hakol acher kulam jaszar